Dobrze Malibu i Mojito z nami. A nam dobrze z nimi. Gdybyśmy szli inną ścieżką, byłoby cudnie mieć przy sobie takie koty - czułe, serdeczne, mruczące, łobuzujące, ale na przeprosiny kładzące się na karku i mruczące słodkie kocie słówka prosto do ucha.
Dwa kocie istnienia, osiem słodkich łapek, niekończące się źródło wzruszeń i czułości: bo Mojito ma takie piękne cęteczki na brzuszku, bo ma takie niesamowite koliste pręgi na biodrach, bo ćwierka słodko, gdy czegoś chce. Bo Malibu to ma takie kochane plameczki czarne koło noska, ma burą plamkę na szyi, jakby się wybrudził czymś, bo uwielbia masełko i wykrada je - gdy może - z naszych kanapek.
Bo nawet nie możemy się pochwalić, że przychodzą na cmokanie, bo nie ma kiedy ich wołać, bo nie odstępują nas na krok.
I takie właśnie koty - mądre, czułe, serdeczne, pełne zaufania - chcemy oddać Człowiekowi, który będzie dla nich Opiekunem.
Który nie zawiedzie tych małych kocich serduszek, które ufają bezwarnkowo.
Malibu

Mojito
0 komentarze:
Prześlij komentarz