Follow by Email

piątek, 23 września 2011

Pyrty zaszczepione

Pyrty zostały dzisiaj zaszczepione. Okazało się, że dostarczenie dwóch kawalerów do weterynarza jest jednak ciężkie. Dosłownie. Braciszkowie M. ważą już przecież koło 4 kilogramów netto. A do tego jeszcze kontenerek.

Maluchy zostały doniesione do weterynarza, gdzie zapoznały się z pieskiem (pozdrawiamy) i szybko znalazły się w gabinecie. Tam się okazało, że pyrtowe stereotypy dawno już są nieaktualne. Mojito, który zawsze był wszędzie pierwszy i biegł wszędzie bez strachu - nie dawał się wyjąć z kontenerka. Wyjęty - siedział skulony na stole, przytulony do kontenerka, wszystkie łapki pod sobą. Nieśmiały Malibek - wprost odwrotnie. Był przestraszony może przez pierwsze pół minuty. Później momentalnie obudziła się w nim dusza Wojownika i Odkrywcy. Nie jestem w stanie policzyć, ile razy łapałem go, gdy chciał zeskoczyć ze stołu i zobaczyć, czym są te fajne słoiczki na innych półkach w gabinecie.

Niemniej udało się pyrty zbadać, obmacać, popatrzeć im głęboko w pyszczki, oczka, uszka i wszędzie tam, gdzie weterynarz spojrzeć musi. Później wyjęte zostały narzędzia zbrodni i straszliwe igły zostały wbite w kocięce karczki. Koty jednak w ogóle tego nie zauważyły. Już zaszczepione, dały grzecznie odłożyć się z powrotem do kontenerka i zanieść do domu. Żeby zjeść obiad i odespać weterynaryjne stresy.

Mojitki bardzo się bały, muszą więc teraz odespać.

A Malibki jeszcze by popyrciły.

1 komentarze:

Łasiczka pisze...

piękne zwierzaki !